27.12.10

chilean way - Chile






Un 28 de noviembre cruzamos la frontera andina para entrar en esa patagonia chilena donde tanto nos habían dicho que llovía. Sin plata para pagar hostal cada noche, sin plata para pagar transporte de un lado a otro fueron días mojados; días de caras sombrías y reservadas que como el clima, muy de vez en cuando nos dejaron ver sonrisas.

Esas sonrisas, esas casas cálidas y abiertas a los viajeros que vamos encontrando a medida que vamos hacia el norte. Haciendo este blog me doy cuenta de las maravillosas cosas que nos ofrece este viaje, de increíbles lugares a los que de pequeño nunca soñaba que un día vería; después de tanta ruta recorrida a veces es difícil mantener la capacidad de sorpresa, pero en eso estamos, y como siempre decimos, todo es por algo

28 listopada zegnamy sie z Argentyna i rozpoczynamy podroz po Chile. Ostrzegano nas przed nieustajacymi deszczami na poludniu kraju, ale dopiero doswiadczajac ich na wlasnej skorze dzien po dniu, noc po nocy, rozumiemy jak to jest zyc w miejscu, gdzie ciagle pada. Niewiele nam juz zostalo w portfelach a Chile jest krajem drogim, wiec podrozujemy tu prawie wylacznie na stopa i wiele nocy spedzamy pod namiotem. Deszczowo, pochmurno i odludzie, gdzie jedna tylko droga – Carretera Austral, powstala za czasow Pinocheta, z mozolem wydarta tutejszej mokrej i zimnej dzungli. Pierwsi napotkani po drodze Chilijczycy wydaja sie melancholijni, zamknieci w sobie, malo rozmowni, o nic nie pytajacy, nieufni, bez usmiechow, jak tutejsza pogoda. Po argentynskiej radosci i naturalnej otwartosci jest nam tu nieswojo, troche obco. Ale im bardziej w las…jak to mowi przyslowie…im bardziej na polnoc tym wiecej slonca, mniej deszczu i wiecej usmiechow na twarzach spotkanych ludzi.

Piszac ten blog zdajemy sobie sprawe jak wiele juz dobrego nas spotkalo podazas tej podrozy, ile cudownych chwil przezylismy i ile miejsc zobaczylismy, o ktorych kiedys nie moglismy nawet marzyc. Ta podroz przerosla nasze oczekiwania. Ale tez po tylu miesiacach szkoly zycia i etapach przez jakie przeszlismy zachwyt i zaskoczenie zamieniaja sie coraz czesciej w zadume i refleksje nad zyciem, w szukanie wlasnej drogi. Na tym wlasnie etapie jestesmy i jak oboje wierzymy, wszystko zdarza sie po cos.




Disfruté infinitamente con el 5-0 del barça-madrid, imagininándome la cara de Mourinho; nos bañamos en aguas termales rodeados de bosques y neblina; paseamos melancólicamente por un pueblo arrasado por las cenizas de un volcán; nos calamos hasta los huesos haciendo autostop; siempre con sopitas y nuestro camping gas para llevar algo caliente al cuerpo…

Przekraczamy granice z Irene, dla ktorej jestesmy pierwszymi osobami jakie zabrala w swoim zyciu na stopka. Jest z polnocy Chile ale zeby dostac sie tu na poludnie jechala przez Argentyne, bo tam wiecej drog i latwiejszy dostep (poludnie Chile to glownie wyspy, bardzo czasem drobniutkie, wiele z nich nie ma nawet nazw). Pierwsza noc spedzamy na podworku Nicolasa, gdzie rozbijamy nasz namiot za symboliczna oplate. Nasz gospodarz prowadzi rodzaj domowej restauracji dla mieszkancow Futaleufu i okolic. Zaprzyjazniamy sie z jego dziecmi i psami.



Druga noc spedzamy w namiocie ktory normalnie sluzy dzieciakom do zabawy. Sa tam materace i piezyna i dla nas jest to jak hotel 5cio gwiazdkowy.




Aguas termales El Amarillo

Kapiemy sie w goracych zrodlach na dworze w dekoracji tutejszej dzungli.



CHAITÉN. El volcán cubrió este pueblo de cenizas en 2008. Alguna gente ha decidico volver, a pesar del riesgo, a pesar que no hay luz ni agua. Otros, nunca podrán recuperar sus casas

I odwiedzamy miasto Chaiten, gdzie w 2008 roku wybuchl wulkan i zasypal wiekszosc domow. Dzis, po dwoch latach, czesc ludzi wrocila ale nadal nie ma tu pradu ani swiatla.




Odzyskane domy oznaczone sa flaga narodowa, ale nie ma ich wiele. Miasto wyglada jak cmentarz. Kolo jednego domu spotykamy psa, jedynego w okolicy, ktory czeka wiernie na swoich gospodarzy, nie wiedzac za bardzo co ze soba poczac.



La bandera, aunque tímida, muestra que su ocupante regresó y se negó a perder su hogar



Tyle zostalo z mieszkania...




A dedo en un camión de transporte de ganado.



Vaivenes de un lado a otro, vigilamos no pisar mucha mierda, sacamos la cabeza hacia fuera y gritamos: muuuuu!!!

Podrozowanie na stopa w tej czesci Chile polega na tym, ze lapie sie, co jedzie. Tym razem w wagonie dla krow. Czesio nierozrtopnie wlazi we wszystkie kupy. To pod nogami, a nad glowami gory i nieskonczona zielonosc. I tego trzymac sie trzeba.



Scena jak z filmu Into the wild…(‘Wszystko za zycie’) Sean Penn’a

La scene comme dans le film ‘Vers l’inconnu’ de Sean Penn



'Into the wild'…maravillosa película dirigida por Sean Penn, acerca de la libertad y de no seguir el camino marcado por los demás



Un momento duro del viaje. vamos en la parte trasera de una pickup, cubiertos bajo la lluvia con un plástico hasta que llegamos a la casa de la familia, que se baja del auto y sin preguntarnos nada se mete dentro de la casa. Al menos nos dejan dormir debajo un cobertizo pero se nos hace extraño que son los perros, gatos y un par de cerdos los que nos hacen más compañía durante esa noche

Pewna rodzinka zabiera nas na stopka. Droga prosta i jedyna. Zartzymuja sie przy swoim domu gdzies w srodku dzungli, bez sasiadow. Pozwalaja nam rozbic namito pod dachem, gdzie trzymaja niepotrzebne graty. Wysiadamy z samochodu, zdejmujemy bagaze, oni bez slowa ida do domu, zamykaja drzwi a my zostajemy na deszczu. Nieczulosc? Niegoscinnosc? Nieufnosc? A jednak nas tu podwiezli i kiedy idziemy poprosic ich o troche goracej wody nie robia problemu. Goscinnosc inaczej? Rozbijamy namito i przychodza sie z nami przywitac wszystkie ich psy, kot i nawet swinki.



Café matutino a la zapatilla…

Kawa prosto z buta.



Paciencia y autostop con guantes y mate…


Lapanie stopa uczy cierpliwosci, jest rodzajem medytacji, podroza sama w sobie.



…pero nos movemos!!

Así vamos avanzando por la carretera austral, en la región XI de Chile, tan incomunicada con el resto del país. La carretera es en muchos tramos de ripio y los baches y desperfectos son innumerables, lo que dificulta mucho los desplazamientos. Pero estas condiciones son las que permiten a esta zona conservar enormes áreas naturales tan vírgenes e intocadas. Hay un proyecto para construir megarepresas y llenar todo el sur de torres de alta tensión. Quien está detrás? Endesa

Moze nie idzie szybko ale fajnie ze sie przemieszczamy!



PUERTO PUYUHUAPI

allí participamos, rodeados de fiordos y neblina, en la telemaratón del país en un pueblo chiquito; compramos pescado fresquísimo, muy barato, y lo disfrutamos al sabor de la cocina de leña, observando mientras, a través de la ventana el cielo no dejaba de llorar



Algo que no logramos explicarnos. Miren el cartel inferior. En 3 días vemos cómo unos 30 israelíes. No sabemos porque andan tantos por acá. En Israel viven 6millones de personas y el servicio militar es obligatorio para hombres (3años) y mujeres (2 años). Luego, la mayoría se dedican a recorrer el mundo. Son tantos que en algunos lados los carteles son en hebreo y casi siempre van en grandes grupos, se hacen notar y hablan fuerte en su idioma. Preguntando por aquí y por allá hemos visto el rechazo que siente por ellos la gente. Y nosotros aún no hemos podido entablar una conversación profunda con ninguno de ellos para averiguar que se esconde detrás de esta actitud. Quizás el rechazo que sienten de los demás influye en este comportamiento y esto crea un círculo vicioso?

Puyuhuapi. Mala miejscowosc na koncu swiata. A jednak napisy sa tez po hebrajsku. To dlatego, ze przybywa tu mnostwo Izraelitow. Maja oni w zwyczaju po obowiazkowej sluzbie wojskowej (3 lata dla chlopakow i 2 dla dziewczyn) zapuszczac sie w podroz po Ameryce; zwykle w grupach, rozmawiajac glosno po ichszemu i nie integrujac sie. Nie ciesza sie dobra slawa, ale sa glownymi turystami, z ktorych zyje wioska. Probujemy zrozumiec fenomen. Moze odrzucenie, ktore czuja od innych produkuje te postawe nie integrowania sie? I kolo sie zamyka.



Madera, chapa, chimeneas que no dejan de humear y lluvia, lluvia, lluvia…

Typowe domy w tej czesci kraju i wiecznie im towarzyszacy deszcz.






Nos quedamos en el cámping de Elio y Maudelina por unos días y nos explican como es la vida casi al fin del mundo. Pescador, conductor de camioneta y ahora llevan con cariño este cámping

Zatrzymujemy sie kilka dni na kempingu u Elio i Maudeliny, ktorzy opiekuja sie nami jak wlasnymi wnukami, dogladaja ognia w piecu i opowiadaja o zyciu tu, na koncu swiata. Rybak, kierowca a teraz wlasciciel kempingu, Elio ma ciagle to nowy pomysl na zycie i utrzymanie sie w zaleznosci od tego, jak zmieniaja sie okolicznosci.



Esperando a que deje de llover…



…y Maudelina que viene a encendernos la estufa, y nosotros que intentamos secar nuestra ropa…

Nie idzie zbyt dobrze lapanie stopka w deszczu. Nie ma tez za wiele innych opcji transportu i spedzamy w Puyuhuapi wiecej czasu niz planowalismy. Ale wierzymy, ze wszystko, co nam sie zdarza, jest po cos.



Esta es la Nalca. Una planta que crece por todas partes con estas enormes hojas. El tronco, ácido, se pela y se come como una ensalada

Nalca jest typowa tutejsza roslina obrastajaca przydroza. Jej lodygi sa jadalne. Obiera sie je ze skorki i mozna jesc na surowo lub gotowane. Ma kwaskowaty smak ale podobno jest bardzo zdrowa.



Raz wybralismy sie na rowery do pobliskiego parku, zeby zobaczyc lodowiec. Pogoda wyraznie nas polubila, bo starala sie byc dla nas bardzo laskawa.



Chilijska dzungla. Nie ma tu komarow ani upalow. Za to rozpasala zielonosc caly bozy rok i rosnie tak wszystko jedno na drugim.




Quien decía que los árboles no tenían corazón?

Kto powiedzial, ze drzewa nie maja serca?



esto es un ventisquero, una masa gigante de hielos eternos que retumba como un trueno cada vez que se desprende de pedacitos

Lodowiec miedzy skalami, ktory od czasu do czasu upuszcza lodowe kawalki z wielkim trzaskiem.




Teletón, la maratón solidaria de Chile, donde colaboramos pintando a los niños

Chilijski Owsiak, czyli teleton, narodowy maraton solidarnosci, na ktorym udzielamy sie jako malujacy twarze dzieciakom. Odciete od swiata, nie maja tu wiele atrakcji. Do tego niekonczace sie deszcze nie zachecaja do bawienia sie na dworze.



Almendra (ella o él) trabaja en la oficina de turismo junto con Pilar

Poznajemy tez Piotra, ktory dzis ma na imie Almendra i jest dziewczyna. Almendra pracuje w biurze informacji i zarasza nas na goraca mate, kiedy bezskutecznie probujemy wydostac sie ze wsi z kciukiem od kilku godzin na pustej drodze.

Y Karina es una adulta encerrada en un cuerpo de 13años…

Zaczynam tracic cierpliwosc od tego czekania w miejscu. I wtedy poznaje Karine. Jest to 13 letnia dziewczynka, ktora rozmawia ze mna jak dorosla, dojrzala osoba. Wie dokladnie co i jak chce robic w przyszlosci. Wie, ze chce zostac policjantka, zeby nauczyc sie samodzielnosci i zaradnosci ale jak tylko jej sie to uda chce byc reporterka. Rozmawiamy o zyciu, o rodzinie, o wartosciach, o trudnosciach. W koncu Karina opowiada mi jak trudne jest jej zycie miedzy ojcem i matka, ktorzy sa w separacji. Jak musi byc dorosla bedac jeszcze dzieckiem, bo mowia jej nieustannie, ze jak ich zabraknie to bedzie mogla liczyc tylko na siebie i w dodatku ma sie opiekowac mlodszym rodzenstwem. Jak czasem jej trudno, bo musi byc dzielna i silna, a czuje sie taka samotna. Przytulam ja kiedy zaczyna plakac i dlugo potem rozmawiamy. I juz wiem dlaczego zostalismy we wsi ten dzien dluzej mimo woli. Wszystko dzieje sie po cos.



MAÑIHUALES. Fiesta del rodeo

W koncu opuszczamy wies i jedziemy dalej na poludnie jedyna istniejaca tu droga (Carretera Austral). Zatrzymujemy sie w Mañihuales, gdzie wlasnie odbywa sie rodeo.



Las reglas son: hacer 3vueltas en sentido horario sin que el ternero se escape. Luego se pasa a la otra parte y allí, en 2zonas específicas, hay3 oportunidades para golpearlo con las rodillas del caballo. Hay penalizaciones y diferentes puntuaciones. Quizás entretenido para ver una vez, pero no creo que mucho para el ternero

Zabawa polega na tym, ze dwoch jezdzcow na koniach goni krowe i probuje ja zepchnac na sciane oraz troche poobijac zebra. W zaleznosci od tego, w co i ile razy uderzy oraz czy krowa da sie zagonic, zbieraja punkty. Igrzyska malo pasjonujace i glupkowate jak dla mnie.






Napis na drzwiach sklepu: Zamkniete. Prosze nie nalegac. Dziekuje.





Hace frío y pedimos en unas cabañas si podemos acampar en su jardín. Nos abre Octavio y para nuestra sorpresa nos dice que no, para acto seguir decirnos que por favor, y con mucho respeto, entremos a su casa y durmamos dentro. Que linda fue esa hospitalidad sincera y desinteresada…

W Porcie Aysen, szukajac bezpiecznego miejsca na nocleg, pukamy do jednego z domow przy moscie pytajac, czy mozemy postawic kolo nich namiot. Otwiera nam drzwi Octavio, tutejszy Dany de Vito, i mowi: o nie, absolutnie! Ale…(strzelamy nasze najslodsze miny). Nie moge pozwolic na to, ze bedziecie spac na dworze na zimnie, kiedy ja mam miejsce w domu - kontynuuje. I tak, tej nocy, spimy w super wygodnym lozku Octavio, on na miejscu swojego wspolpracownika Alexa, a Alex na kanapie w salonie. Bardzo mile spotkanie, piekne i bezinteresowne.



Y nuestro dedo sigue…


...y la lluvia...

RUMBO A ISLA CHILOÉ

en Puerto Chacabuco tomamos un barco, que a través de fiordos y verde infinito, nos llevó hacia isla Chiloé, esa isla que dicen mágica, donde parece que también sigue la lluvia

W koncu docieramy do Portu Chacabuco, skad plyniemy statkiem ponad 30 godzin na wyspe Chiloé.




To miejsce na statku zapelnia sie samochodami wiozacymi krowy.






Pero desembarcamos en Quellón y allí el sol apareció en la casa de Carlos y Julia, esa pareja que lucha por sobrevivir en este mundo ahogado por el dinero; sabios, tranquilos y con un gran sentido del humor.

Na wyspie goscimy u Carlosa i Julii z couchsurfing, ktorzy sa dla nas prawdziwym sloncem: madrzy, oczytani, spokojni, walczacy tworczo i pomyslowo by przetrwac na tym swiecie materialistycznym szukajac pracy lub ja tworzac jesli nie ma, zawsze spokojni i o niesamowitym poczuciu humoru. Nie maja pieniedzy, zeby wedrowac po swiecie, ale przyjmuja do siebie wedrowcow i w ten sposob podrozuja poznajac swiat, obyczaje, poglady, nowe przepisy, charaktery…



Y también allí la alegría de Ximon e Igone, una pareja basca ávida de empaparse de la cultura y sabiduría que van encontrando en su viaje...

W ich domu poznajemy tez Jana z Duseldorfu i przemila pare baskow, Igone i Ximone (Szymon), ktorzy porzucili swoja restauracje w Hiszpanii i podrozuja po swiecie, zeby nauczyc sie rzeczy nowych. Oboje super gotuja i nasz pobyt w domu Carlosa i Julii staje sie prawdziwa uczta.



...y que nos deleitaron con unos tigres con choritos (marisco)... nyam!!



Paila Marina… tantos animales del mar cuyo nombre desconozco…

W Chile mamy okazje zajadac sie wszelkimi rodzajami ryb i morskich zyjatek, ktore sa tanie i na porzadku dziennym. Niektorym lepiej sie nie przygladac zbyt dokladnie, bo potem trudno je przelknac. Ale smakuja niezle!



Haciendo estiramientos recién levantados con mis flamantes calcetines nuevos…

Czesio w swoich super kosmatych skarpetkach. Praktykuje sie tu tez rodzaj welnianych skarpetek zakladanych na buty, ktorymi goscie poleruja podlogi. Bardzo sprytne!



todas las construcciones en chiloé son de madera, llenas de lindos colores que compiten con el cielo a menudo gris y triste

typowe domy w tych okolicach



exposición de niños de la escuela de Achao

Na innej wyspie, we wsi Achao, trafiamy na szkolna wystawe prac artystycznych.




Este, es el método Francesc para hacer autostop… y funciona! este gatito nos hizo compañía mientras esperábamos alguien que nos llevase...

Lapiac stopka na malo uczeszczanej drodze trzeba czasem sporo poczekac. I wtedy tyle sie dzieje: spiewaja krowy, mucza ptaki, pojawiaja sie sympatyczne kotki, ktore przychodza sie pobawic…Samo zycie!



Las iglesias de Chiloé, completamente de madera, son muy bellas y se encuentran diseminadas por toda la isla

Typowe, drewniane koscioly z wyspy Chiloé.





Moviéndonos a ritmo de furgonetas y colectivos llegamos a PUERTO MONTT, ciudad que crece al son de las salmoneras que poco a poco van explotando las costas y quemando los fondos marinos; ciudad de mariscos y peces de formas y colores increíbles, donde comer exquisito mientras vemos centenares de pájaros y un par de lobos marinos que se lo miran desde el agua.



W kocu docieramy do Portu Montt, ktore mozna powiedziec, jest stolica poludniowego Chile; duzym miastem portowym, tentniacym zyciem.


Parowkowym skrytozercom mowimy precz! Ah zateskniolo sie za naszymi polskimi komediami! A bardziej o powyzszym obrazku: ‘Mowimy NIE na prywatyzacje morza!’





Pero nuestro destino estaba a 15km, un lugar que bien podría ser el paraíso, donde la gente vive en cabañas, rodeada de árboles, cerquita del mar, y donde vive Catalina, que nos recibió con su contagiosa sonrisa junto a su maravilloso grupo de amigos, Basti, Pamela, Jerko, Pancha, Pablo, Lily y Toño, que son, al fin y al cabo, los que hacen que este sitio sea el paraíso. Gracias Valentina por permitir este lindo encuentro!

Tymczasem nasza przystan jest o 15 km stad w Chamiza, osiedlu drewnianych, pieknych domkow rozsianych wsrod drzew i krzaczkow, gdzie zamiast halasu miasta mamy cwierkajace ptaki w dzien i kumkajace zabki noca.



Catalina es una sonrisa a la que una vez le dieron un cuerpo y echó a andar. tiene una alegría contagiosa y la expande en sus clases de teatro, en las sesiones de risoterapia, en las canciones que suenan con su dulce voz...

Tu z szerokim usmiechem wita nas Catalina – spiewajaca aktorka i nauczycielka teatru i, co tu duzo opowiadac, super fajna dziewucha!

Poznajemy tez jej przyjaciol: Francisca (zwana Panchita), Pablo, Pamela i jej chlopak Jerko, Toño i Lili, Basti…ktorzy sami na siebie mowia, ze sa rodzina z wyboru. Odwiedzaja sie czesto i regularnie, pomagaja sobie w czym moga, wzajemnie sie inspiruja, wymieniaja poglady, wspolnie imprezuja, znaja sie i rozumieja, smieja sie razem i razem placza. Sa grupa, rodzajem wspolnoty, jaka marzy nam sie stworzyc po powrocie.




bailando cueca, el baile tradicional de Chile

Pierwsza noc i pierwsza imprezka a na niej wtajemniczenie w rytmy Cueca – popularny taniec narodowy w Chile.



Cata i Panchita, ktora mieszka w domku obok wraz z Pame.

W Chamiza wszyscy sa pogodni i weseli, rozspiewani, zarazajacy radoscia i pozytywnym nastawieniem do wszystkiego.

Naszym hymnem staje sie piosenka K. Johansena ‘Snilem’ (Anoche soñé contigo) o nastepujacym refrenie: 'Jak pieknie jest marzyc, marzenie nie kosztuje nic wiecej niz czas'…(na poczatku bloga wersja oryginalna).



Cada uno mira su pantalla…

Kazdy zapatrzony w swoj ekran: Toño w komputer, Czesiek w kominek.


…y también se puede practicar la risoterapia. Pero nosotros inventamos la sapoterapia, o el arte de ir a buscar sapos que llenan la noche con sus cantos y volver empapado pero elegante luego de caer en el río… Basti! Eres nuestro héroe!

Cata oprocz teatru daje lekcje smiechoterapi. My wymyslamy zaboterapie lub inaczej mowiac nocna wyprawe po kumkajace w okolicznych krzakach zaby, ktora konczy sie chwilowym utonieciem Basti. Wylania sie jednak po chwili, zapala papieroska, a rano w tym samym garniturze idzie na spotkanie w sprawie pracy.



El segundo intento, equipados con luces y vino, también falló, y nos volvimos a casa sin ningún sapo… otra vez será…

Kolejna proba Czeska i Toño spotkania bliskiego stopnia z zabami konczy sie fiaskiem. Poddajemy sie i sluchamy kumkania z suchej odleglosci tarasu.



Y que bueno estos días, de tener un hogar, un sitio donde quedarnos calentitos, leyendo libros, descansando, yendo al mar..

entre los libros de Cata descubrí a Alejandro Jodorowsky, autor de teatro surrealista, filosófico, transgresor, inclasificable.

Jak dobrze miec na kilka dni dom, gdzie czujemy sie jak u siebie, palimy w piecu, czytamy, odpoczywamy. Wsrod domowych ksiazek znajdujemy niezwykle ciekawa pt. ‘Teatr bez konca’ Alejandro Jodorowskiego – autora teatru surrealistycznego, filozofa, tworcy psychomagii, ktory mieszka i dziala w Paryzu. Tu wiadomosc dla calego naszego paryskiego polakowa: Jodorowsky ukrywa sie w Vincennes (i patrz Dorotka, a my nic nie wyczailysmy jak tam mieszkalysmy!) i w kazda srode daje darmowe popisy w Café le Téméraire na bd Daumenil.



Los domingos, se puede ir a comprar pescado en bicicleta y volver a caballo.

Z Basti nigdy nie wiadomo. Wybieramy sie na rowerach po rybe i omal nie kupujemy konia.


Pol metra poprosze ;)

Pescadores en el puerto, después de comprobar todo el alcohol que había en la bodega del barco

Portowi rybacy, jeden bardziej pijany od drugiego. Ale nie o tym chcielismy zatracic. Popatrzcie kogo jeszcze spotkalismy w porcie:



lobos marinos



Y marketing agresivo (asqueroso y ofensivo me gustaría añadir) en un centro comercial de chile, esos hongos clónicos y artificiales que tan rápido van creciendo por el territorio

Agresywny marketing w supermarkecie w Puerto Montt w stylu: kupuj glupcze wiecej wiecej wiecej he he he!



puerto montt... se prepara la navidad, y a alguien no le interesa lo más mínimo


W supermarkecie w Puerto Montt swieta na calego. Tymczasem nie wszyscy ulegaja zakupowej goraczce…



Fuimos a casa de Basti con su familia a tomar once, que es como tomar el té pero a la chilena. Y que según nos contaron viene de los obreros que en clave decían, vamos a tomar once (once letras tiene aguardiente) para que los patrones no se enteraran

Basti zarpasza nas pewnego dnia do swojego domu gdzie zostajemy przedstawieni biznes mamie i przemilej babci niemieckiego pochodzenia z argentynska przeszloscia i o wielu muzycznych i nie tylko talentach.

.......................


y entonces me fui, rumbo al norte, por una semana, con mi mochila y queriendo encontrarme a mí mismo de nuevo. Aneta se quedó con Cata, se hicieron muy amigas y nos reunimos en Rengo, con la familia de Cata

Aquí van mis memorias de estos días, ya que no tenía cámara:

La semana anterior a Navidad, recorrí los casi 1000km que separan Puerto Montt de Rengo, y allí me reuní con Aneta, que se quedó con Catalina.

En estos días, sintonicé Radio Chile, a ritmo de mi dedo deseoso de parar camiones, furgonetas o lo que fuera y meterme de un salto en la cabina, dispuesto a ver una cara nueva, a escuchar una nueva historia y una nueva forma de ver el mundo. Del camionero que admite engañar a su mujer como algo normal, al empresario que sueña con construir unas cabañas para el turismo sostenible en la cordillera, pasando por el joven camionero que se acaba de casar y se dispone a celebrar la Navidad con su bebita de 4meses.

Así pasé una noche en Frutillar, donde paseé largamente por la orilla del lago, observando los pájaros que siempre me sorprenden volando en esa sintonía perfecta. Por los caprichos del autostop, llegué al día siguiente a Valdivia, ciudad preciosa clavada entre ríos de limpias aguas; y allí pasee boquiabierto por el mercado fluvial, viendo mariscos de caprichosas formas y colores, dispuestos elegantemente esperando que alguien los compre mientras la gente grita y algunos leones marinos que nadan cercanos y miles de pájaros que revolotean esperan las sobras. De allí llegué a Niebla, en la costa, donde visité un fuerte español del sXVII y reposé mis huesos en casa de Paola y David; amables, divertidos, amantes de peculiares películas que vimos tirados en el sofá una lluviosa tarde de domingo. Y de allí seguí a bordo de un camión, bordeando la costa por pedregosos caminos. Y regresé a la Ruta 5, la arteria del país. Miro a la izquierda y veo infinitos campos plantados de eucaliptos y pinos que crecen tan rápido como secan el suelo; miro a mi derecha y veo otro camión que lleva esos mismos árboles en pedazos, en troncos parecidos en diámetro y exactos en longitud (2.4m), dispuestos a partir hacia países lejanos, que no quieren sacrificar sus suelos o que ya no disponen de más.

Y llegué a un pueblito, que casi no sale en los mapas, donde una familia me pregunta que perdí en ese lugar; y yo les respondo que voy a Liucura, un pueblito aún más pequeño, donde me esperan Vicente y Regina, los papás de Valentina, mi amiga y vecina en Barcelona. Y allí me sentí como uno nieto perdido, que llega a punto para disfrutar las comidas de la abuela, preparadas con tanto cariño; y fui a pasear con el abuelo, a reír con sus rimas y sus intentos de hablar catalán; a descubrir los rincones de su chacra; me fui a bañar al río, trepando y saltando como un niño. Y seguí haciendo dedo; seguía viendo miles de troncos desnudos y apilados a medida que llegaba a regiones más cálidas, llenas de fruta y verduras, con tantos anuncios de pesticidas, abonos químicos y agricultura trans pasando ante mis ojos. Llegué a Rengo, me reencontré con Aneta y tuvimos que aprender a conocernos de nuevo; y conocí a la encantadora familia de Cata, a Blanca, a José, a Julián, al pequeño muercíelago durmiendo colgado fuera, a la llama que pasta tranquila en el patio de la escuela. Y celebramos una navidad anticipada, el 23 de diciembre, tomando pan de pascua y vino y regalándonos los más preciosos regalos imaginarios.

Po kilku dniach w Chamiza postanawiamy z Czeskiem rozdzielic sie na tydzien i troche od siebie odpoczac, zatesknic. Czesio kontynuuje podroz na polnoc pokonujac na stopka prawie 1000 kilometrow, a ja zostaje z naszymi nowymi przyjaciolmi.


Aqui viene la crónica de Aneta


Aneta considera a Cata la sirena, su musa para dibujar; riendo y disfrutando estos días entre chicas

Cata jest niezwykle ciekawa i mila postacia, prawdziwa syrena z Chamiza, z ktora mozna konie krasc.

Este es el grupo invencible de chicas de Chamiza cuya filosofía es: Somos una comunidad feminina libre de Chamiza donde un hombre se puede sacar pelos con pinza y la mujer puede preparar el asado o cortar leña con motosierra.

Odwiedzamy tez czesto nasze przyjaciolki sasiadki:



Pame, puro amor y alegría, que me enseña acerca del calendario maya, que ella intenta seguir

Pame – ‘puro amor’ (sama milosc) zyjaca wedlug kalendarza Majow, pelna energii i radosci i…



Panchita ‘amor en el aire’, que recoge las energías positivas de las piedras

Panchita, przemila pani psycholog z powolania, czerpiaca pozytywna energie od kamieni i zakochana po uszy w Pablo.

Dziewczyny smieja sie i mowia o sobie: jestesmy wspolnota wolnych kobiet z Chamiza, gdzie mezczyzna moze sobie wyrywac wlosy pincetka a kobieta ciac drzewo pila elektryczna.



el final de año llega y las fiestas se suceden. Vamos al centro cultural donde se reunen profesores y alumnos; música, canciones, danza y comida!

Zbliza sie koniec roku a wraz z nim wszelkiego rodzaju imprezki, np. pozegnalna nauczycieli i studentow z centrum kulturalnym Balmaceda, na ktora zabiera mnie Cata.



Cata cantando Violeta Parra, maravillosa compositora chilena, con tan profundas letras, involucradas con el pueblo chileno

Cata spiewajaca piosenke ‘oj biedna ja’ swojej ulubionej chilijskiej piosenkarki Violetty Parra.



Pablo prepara una deliciosa paella de mariscos que cubre con una hoja de Nalca

Koniec tygodnia bez wzgledu na pore roku jest okazja do spotkania z przyjaciolmi. Pablo pichci pynia jedzonko: owoce morza prazone pod pokrywka z tutejszej gigantycznej salaty, zwanej nalca.



Wybieramy sie cala rodzinka na potancowke gdzie…



en la fiesta de las Kumbia Queers… 5 lesbianas extravagantes que no dejan de mover el esqueleto

podskakujemy w rytmach argentynsko-meksykanskiej kumbii w wykonaniu 5ciu dziewczyn! Oczy was nie myla, pani w paseczki z tarka i norzem, ktore jak sie okazuje, sa ciekawym instrumentem. Ach te kobity, matki wynalazkow od potrzeb!



después de la fiesta viene la calma; cuidamos a la pequeña Flor entre toda la comunidad

Jest tez mala Flor, ktora opiekujemy sie, kiedy jej mama idzie do pracy na noc. Cala rodzinka z Chamiza to wujkowie i ciocie. Cata ma w domu lozko dla malej i ubranka i zajmuje sie nia jak wlasnym dzieckiem.



la llevamos a paseo en la playa

W niedziele cala zwariowana rodzinka wybiera sie na przejazdzke wzdluz wybrzeza.



Caleta la Arena




los últimos momentos en Chamiza, reflexionamos acerca del año que acaba y los futuros planes; Pancha quiere volver a la clínica de psicología, que es lo que más le llena; seguir lo que la sociedad nos impone? O mirar dentro de uno para saber cual es nuestro camino?

Ostatnie chwile razem, zanim wszyscy porozjezdzaja sie na swieta. Tu wlasnie, na hamaku, Panchita wyznaje, ze chce wrocic do psychologii klinicznej, bo jest to jej wielka pasja i praca, jaka wykonywalaby z calym sercem. Catalina mowi o szczesciu, ze dla niej jest praca w tym, co jest jej pasja, czasem dla siebie na nic nie robienie lub robienie czegokolwiek, na co ma ochote choc chociaz raz w tygodniu i umiejetnoscia dostrzegania, co jest rzeczywiscie jej potrzeba i marzeniem a co jest potrzeba wymyslona i narzucona przez opinie spoleczna. A dla was czym jest szczescie?



Cata tambieén planea irse pronto a recorrer Sudamérica… que lindo que es soñar… soñar no cuesta nada..

Cata tez niedlugo wyrusza w podroz po Ameryce…


Dejamos Chamiza dirección a Rengo, 12h de autobús, hasta la casa de la familia de Cata

Opuszczamy Chamize i puerto Montt i jedziemy w kierunku Rengo, do domu rodzinnego Cataliny, gdzie dojezdza do nas Czesio.



CHANQUEAHUE. Dejamos la lluvia y entramos en el verano de verdad. El papa bendice los huevos en esta tienda

1000 km na polnoc i wrazenie, ze jestesmy w innym juz kraju. Deszcze ustepuja miejsca tropikalnemu goracu. Nasz papierz blogoslawi z portretow jaja I algi.



La mamá de Cata, Blanca, es directora de la escuela. Y allí, estos días, preparan una obra de teatro donde reina el buen ambiente entre los actores amateurs. José, el padrastro, hace de Diablo en la obra, tan alejado de la realidad, donde tan buena persona es

Mama Cataliny, Blanca jest zawsze usmiechnieta i z poczuciem humour dyrektorka szkoly, przy ktorej mieszkaja. Dzieci wolaja na nia ciociu, zreszta wolaja tak na wszystkie nauczycielki.

Wujek José, czyli ten, ktory podbil serce rezolutnej mamy, kiedy rozstala sie z tata Cataliny, hoduje pszczolki i zabawia nas rozmowa.

Dzien przed Wigilia w szkole odbywa sie proba teatru w wykonaniu nauczycieli i miejscowych samozwanczych artystow wychowanych na telewizyjnych telenowelach. Mama zastepuje mloda panne, co nie chciala wyjsc za bogatego kandydata na meza a wujek gra diabla, ktoremu zaprzedaje dusze biedy narzeczony. Nabijamy sie z poziomu artystycznego przedstawienia a jednoczesnie podziwiamy radosc z jaka sie w to bawia i poczucie humour w obec siebie samych.



La abuela de Cata adora a Aneta, quizás por ser polaca como el Papa, y le enseña su pequeña capilla donde ya no caben más santos y figuritas!

Odwiedzamy tez babcie, ktora mieszka rzut beretem od domu Cataliny. Babcia od razu mnie polubila, moze ze wzgledu na moje kumoterstwo z uwielbianym przez nia Karolem W. Przylapana w domowej kaplicy z rozancem w dloni mowi zaklopotana: Oj, nie mam juz gdzie ustawiac moich swietych!



Que bueno entrar en los hogares donde aún no reinan las televisiones y las computadoras. Y nos juntamos en la mesa, y reimos jugando, hablando, compartiendo estos lindos momentos antes de Navidad

Zarowno w domu mamy Cataliny jak i u babci po obiedzie czy kolacji zostajemy dlugo przy wielkim stole rozmawiajac, smiejac sie razem, grajac w gry. Babcia spiewa tango, ktore kiedys tanczyla w mlodosci. Potem gramy we wzajemne zgadywanie slynnych postaci, ktorych nazwiska przyklejamy sobie na czole, albo w niewidzialny, niezwykly prezent, ktory przekazujemy wylosowanej osobie w kwiecistym pudelku. Sama radosc! Problemy, czas, pieniadze…wszystko to jest poza nami.

Jak czasem dzis trudno nam znalezc chwile na bycie razem, bo kazdy zagoniony albo w swoim kacie, przed telewizorem lub przy komputrze i nie majac juz drugiemu nic do powiedzenia. A do szczescia czasem tak niewiele potrzeba…

SANTIAGO

y finalmente llegamos a Santiago! la gran capital! y aterrizamos directamente en la casa de Gonzalo y Patty,a punto para esa increíble cena de Navidad que prepararon. Ellos viajaron en 2009 por el mundo para nosotros son como una huella ya hecha que queremos seguir en nuestro camino. viven en una linda casa con Thoko, gran perro del que nos hemos enamorado... y sobretodo con el pequeñito Gabriel, que se pasa el día buceando en la barriga de su mamá, respirando ya ese ambiente de paz que se respira en su casa

Thoko espera también su regalo de Navidad
Aneta conversa con el papá de Gonzalo... unas horas antes de la cena comimos un pastel con agregado verde... y luego la familia nos hacía mil preguntas.... jajaja

gracias Gon y Patty y gracias toda la familia por hacernos sentir como en casa en esta fecha tan especial




Asqueados del consumismo en Navidad, llegamos al país más capitalista de Sudamérica. Cata les dedica una feliz navidad!

Catalina dekorujaca bozonarodzeniowa lawe robiaca za choinke I spiewajaca ironicznie kapitalistyczna, na poczekaniu zmyslona, piesn takiej mniej wiecej tresci: swieta swieta swieta, kazdy do sklepu po prezenty, bo jak ci nic nie kupia, to znaczy ze cie nie kochaja prawdziwie.

Buzki dla wszystkich, swiezutkich marzen i do dziela w 2011!

Aneta i Czesio

P.S.I maly bonus dla polskich telewidzow (blogowidzow i z nami wirtualnych podroznikow) – slowo od przyjaciol Moskali…tzn. Chilijczycy po polsku do Was!



feliz navidad en polaco

10 comentarios:

  1. Bonjour !!!

    Je suis toujours aussi fan de vos aventures !
    Je ne comprend pas tout :( mais j'adore les petites vidéos qui font bien vivre l'ambiance et vos rencontres ++++. Petit coup de coeur pour la vidéo, où, après une sorte de "traveling" sur des façades de maisons, baignées par une belle musique, on voit un brave chien en train de faire sa cool sieste contre un mur bien chaud !

    Je vous embrasse, merci pour chacune des étapes de ce voyage et passez une belle fin d'année.

    Bises +++++++++++ Delphine Joannet

    PS: j'espère que tu es heureuse de retrouver ton Francesc ;)

    ResponderEliminar
  2. no jak milo,ze w Chilijczycy zaczynają mówić w polskim języku, proszę, proszę :) Cieszy mnie taki progres, może reszta świata wzięła by przykład...
    moi drodzy, życzę Wam również wspaniałości na nadchodzący rok 2011, by całe Wasze życie było tak piękną podróżą.
    Pysznie wyglądają te różniste smakołyki, które tam próbujecie - przywieźcie ich trochę ze sosbą do Europy,
    i wydaje się,że ten odległy kontynent zaakceptował Was już na dobre.
    To dobrze,
    śle poświąteczne uściski, nadal jeszcze z Polski!!!maras

    ResponderEliminar
  3. Brawo dla ośmielił się trzymać dziennik ... Dziękuje za życzenia ... Życzę szczęśliwego nowego roku 2011 ..., że wszystkie ludzkie doświadczenia 2010 nadal przynosić pogodę ducha i pojęcie o znaczeniu tej chwili mieszkał.
    Witam serdecznie.
    Corinne

    ResponderEliminar
  4. Bonjour à vous deux,
    J'espère que vous avez passé un joyeux Noël.

    Je vous souhaite une année 2011 aussi riche en aventures que le fut 2010.

    Buziaki Aneta et amitiés à Cesc

    Denis de Bretagne

    ResponderEliminar
  5. Ha ya yay! que ça fait plaisir de vous voir heureux comme ça tout les deux, la bohème vous va si bien! les photos sont réellement belles et tes dessins, Aneta, au crayon, c'est très bien !
    tu en a fais combien des carnets, Anet?
    On vous souhaite des années de voyage comme ça et si vous repassez par la France vous pouvez dormir à la maison, on fera de la place!
    Bonne future Année 2011,
    on vous embrasse,
    Fred, Gillek et la troupa!

    ResponderEliminar
  6. Francesc, soc el Josep Mª de Rosselló,acabo de estar amb el Sergi Deuvosguardbonhome fa unes hores, parlant de com es prepara el cap d'any, i al tornar a casa trovo la teva tarjeta amb l'adreça del blog, caminalma....
    Estic flipant...he viatjat amb les teves fotos i els dibuixos de Aneta, he compartit al face la cançó del Kevin - que lindo es soñar- i ara et demano permis per penjar el link del blog, pels amics que tinc a Xile, que son la Cecita i el Jose Raul, estudiants a Santiago, molt bona gent, xq estic segur que els encantará el vostre viatge...que jo titularia 'dos polacs a la cort del rei carmesi', en homenatge a King Crimson. M'e quedat amb cosetes....com once, l'alies de l'aiguardent -es també una preciosa pelicula de dos musics de carrer- la ruta 5, la arteria del pais...o quan anaves a caçar gripaus i no en vares trovar cap...no sé si saps que sapo=cony a Xile!!!
    L'any nou comença enguany el dia 4 de gener, que es lluna nova i al mati a les 8am hi haurá un eclipsi de sol a casa nostra, mareta meva.
    Penso que nomes es veura al merditerrani.
    Bé, una abraçada i grácies per ser com ets i deixar al cono sur una empenta catalana tan diferent de la que varen deixars els espanyols.
    Bon any nou, a tots dos, sou...una meravella.
    Una abraçada, xiquet.

    ResponderEliminar
  7. Mes chers,
    Pieknie, pieknie moi drodzy spedziliscie ten rok 2010, i jestem pewna ze jeszcze lepiej spedzicie nastepny :)
    Wspaniale te wasze voyage, a najbardziej zaskakujace jest to jak w dwa zdjecia potraficie przebyc 1000 km, i tak hop i juz gdzie indziej, a przeciez to jak z Paryza do Wroclawia ! Ile czlowiek kiedys sie meczyl zeby autokarem przez sniegi dojechac na karpia i uszka :) A wy stopem... Naprawde podziwiam coraz i coraz to bardziej :)
    Jeszcze raz wszystkiego dobrego na kolejne etapy waszej podrozy i na caly kolejny rok, tyle w nim dni, godzin, chwil to podrozowania i pieknego przezywania !!
    Pozdrawiam i caluje oboje i wszystkie przyjazne dusze, zwierzaki i roslinki :)
    Calym sercem jestem z wami !

    Lucha

    ResponderEliminar
  8. Hej Czesie!
    Najlepszego na Nowy Rok 2011,aby kazdy dzien kazde spotkanie przynosilo radosc i bylo po cos.
    Kocham patrzec na wasze zdjecia i rysunki,
    wasze piekne przezywanie.Mozna sie rozmarzyc i uciec od tej szarej rzeczywistosci choc na chwile...
    Przytulam Was mocno i wszystkie napotkane dwunizne lub wielonozne stworzenia:))
    ***mo***

    ResponderEliminar
  9. Que lindo es viajar a travez de sus palabras, dibujos, fotografias y latidos...
    A seguir volando AMIGOS que nosotros vamos detrás.
    Gio

    ResponderEliminar